Jach Franciszek

Sierż. pil. Franciszek Jach w pierwszych miesiącach 1919 roku i w kabinie myśliwca Albatros D. III. (Źródło: via T. Chwałczyk).
Franciszek Jach, syn Antoniego i Franciszki, urodził się 18.01.1894 r. w Januszkowie w województwie poznańskim. Jako mieszkaniec będącej pod pruskim zaborem Wielkopolski, został 15.11.1914 r. wcielony do kaizerowskiej armii z przydziałem do artylerii. Wiosną 1916 r. został przeniesiony na front wschodni, a w rok później znalazł się na poznańskiej Ławicy, skierowany na kurs pilotażu. Nie udało się dokładnie ustalić przebiegu jego służby w lotnictwie pruskim. Czy latał jako pilot i na jakich samolotach, czy też pozostawał w obsłudze naziemnej. Musiał wszakże wywiązywać się ze swych obowiązków, skoro korzystał z krótkotrwałych urlopów na odwiedzenie rodziny. Z tych wypraw przywoził smakowitą poznańską kiełbasą poczęstował swego zwierzchnika- pilota Paula Pohla. Niemiec dał mu do zrozumienia, aby przy następnej urlopowej okazji nie zapomniał o... kiełbasie.

Leutnant Pohl otrzymał rozkaz odtransportowania samolotu do Berlina. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia i Franciszek Jach zasugerował oficerowi, że poleci z nim o te 50-60 km poza Berlin, do miejscowości Wapno, to tam na pewno rodzice świąteczną kiełbasę już uwędzili. Oficer początkowo się wahał, ale w końcu zdecydował. Wylądowali na łące w sąsiedztwie gospodarstwa Jachów. Zbiegli się ludzie, którzy pomogli wtoczyć samolot do olbrzymiej stodoły. Z grona przybyłych wystąpiło kilku mężczyzn zaangażowanych już w powstańcze przygotowania. Oficerowi niemieckiemu odebrano broń, później otrzymał obiecaną wędlinę i został odwieziony na stację kolejową. Samolot został zatrzymany. W stodole, w nocy, bracia Stanisław i Franciszek Jachowie zamalowali czarne krzyże, a ich miejsce zajęły biało-czerwone szachownice. Rankiem 28.12.1918 r., a więc w dzień po wybuchu Powstania Wielkopolskiego, Franciszek Jach wraz z bratem i sąsiadami wypchnęli samolot ze stodoły i oczekiwali rozkazów powstańczego dowództwa. W końcu Franciszek zaproponował Stanisławowi, aby zajął miejsce w drugiej kabinie i obaj Jachowie wystartowali. Krąg nad Wapnem i okolicą wywołał dwojakie reakcje. Pruscy żandarmi widząc samolot z obcymi dla nich znakami chyłkiem umykali w kierunku stacji kolejowej, a ludność polska przyjaźnie pozdrawiała ich machaniem rąk. Był to z całą pewnością pierwszy nad Wielkopolską samolot z biało-czerwonymi szachownicami, a Franciszek Jach pierwszym i pewnie jedynym pilotem powstańczym w ostatnich dniach 1918 r.

Do odradzającego się Wojska Polskiego wstąpił 29.12.1918 r. w stopniu sierżanta. W trzy tygodnie później został instruktorem w utworzonej 12.02.1919 r. na poznańskiej Ławicy I Wielkopolskiej Eskadrze Lotniczej. W marcu I Eskadra Wielkopolska, przemianowana na 12 Eskadrę Wywiadowczą, skierowana została na odsiecz Lwowa. Operowała z lotnisk Hureczko, Medyka i Stryj, atakując linie wojsk ukraińskich i bombardując węzłowe stacje kolejowe. Jedyną w tym okresie walkę powietrzną stoczył 8.05.1919 r. ppor. Jach, który pod Samborem zniszczył nieprzyjacielski balon obserwacyjny. Podczas ataku samolot jednak ostrzelano z broni maszynowej, a pilot ranny w głowę lądował przymusowo i został wzięty do niewoli, w której przebywał przez miesiąc. Po zakończeniu walk na froncie ukraińskim eskadra na krótko powróciła do Poznania i we wrześniu skierowano ją do Bobrujska, przeciwko wojskom radzieckim na froncie litewsko-białoruskim. Wiosną 1920 r., operując pod Szaciłkami, lotnicy tej eskadry jako pierwsi w polskim lotnictwie okresu międzywojennego, wykonali nocne loty rozpoznawcze i bombardujące. W tym czasie ppor. Jach odniósł swoje drugie zwycięstwo zestrzeliwując nad lotniskiem Sołtanowka sowieckiego Nieuporta. Za walki na froncie wschodnim i w obronie Warszawy Franciszek Jach odznaczony został Krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. Po zawarciu pokoju przeniesiono go, w stopniu kapitana, na stanowisko dowódcy eskadry w Toruniu.

Nie sposób uporządkować lotniczej kariery Franciszka Jacha. Częstotliwość zmian w pełnieniu służby jest trudna do odtworzenia. W ciągu jednego tylko 1923 r. aż ośmiokrotnie go przenoszono! W tym właśnie roku zainteresował się szybownictwem. Zaprojektował i zbudował w warsztatach pułkowych oryginalny szybowiec, któremu nadal nazwę "Żabuś" (stąd potem inż. Naleszkiewicz uhonorował pionierskie poczynania kpt. Jacha nazwaniem swego bezogonowca JN-1 ”Żabuś-II”). Pierwszy Żabuś uczestniczył w I Konkursie Ślizgowców, czyli w pierwszych w Polsce zawodach, które rozegrano w dniach 23.08.-13.09.1923 r. w Białce koło Nowego Targu. Szybowiec został rozbity przez kpt. Jacha już w pierwszym locie. Po przebudowie szybowca, Franciszek Jach wykonał kilkanaście udanych lotów. W 1925 r. zbudował w Szkole Pilotów w Bydgoszczy szybowiec "Bimbuś", na którym wziął udział w II Konkursie Szybowców na Oksywiu w maju-czerwcu 1925 r.

W grudniu 1927 r. kpt. Jach po raz pierwszy znalazł się w Dęblinie na kursie dowódców eskadr. Działała tam już sekcja szybowcowa Lubelskiego Klubu Lotniczego, w której rozwój się zaangażował. Po rocznej przerwie, kiedy przeniesiono go do Poznania na dowódcę eskadry treningowej 3 Pułku Lotniczego, powrócił do Dęblina i cały wolny od służby czas poświęcał szybownictwu. Przygotował też jesienną wyprawę do Bezmiechowej w Bieszczadach, gdzie intensywnie latano na szybowcach. 7.10.1931 r. ustanowił tam szybowcowy rekord Polski, utrzymując się w powietrzu przez 3 godziny 12 minut i 16 sekund. Po powrocie do Dęblina oblatał szybowce NN-1 i NN-2 oraz bezogonowiec ”Żabuś-II”.

Kpt. Jach w 1933 r. opuścił Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie, gdzie zajmował stanowisko oficera nadzoru technicznego i odszedł w stan spoczynku. Na krótko przed wybuchem wojny został ponownie powołany do służby. Gdy pierwsze bomby spadły na Dęblin, samorzutnie przystąpił do organizowania obrony przeciwlotniczej. To samo czynił potem w Zamościu i we Lwowie, uchodząc przed oddziałami Wehrmachtu. Nie powiodła się próba przedostania do Rumunii i wyjechał do Torunia. Tam jednak był już przez Niemców poszukiwany i musiał zniknąć. Urwany ślad kapitana Jacha pojawia się ponownie w 1940 r. na Zamojszczyźnie. Jego dokumenty wystawione są teraz na nazwisko Aleksander Krajewski. W interesach podróżuje często do Warszawy i Lublina. Nikt oczywiście nie kojarzy jego osoby z postacią kapitana lotnictwa, a częstych wyjazdów z pracą konspiracyjną. Tymczasem penetruje on tereny wokół niemieckiego lotniska w Mokrem pod Zamościem, rozpoznaje składy bomb w niedalekiej Zawadzie, interesuje się transportami Luftwaffe. W późniejszym czasie - niby w interesach, objeżdża zamojskie wioski, oceniając okolice pod kątem przydatności przyjmowania zrzutów zaopatrzenia dla Armii Krajowej.

Franciszek Jach zginął od odłamku bomby lotniczej w Lublinie 11 lub 13.05.1944 r. Pochowany został na cmentarzu w Lublinie.

Konstrukcje:
Jach "Żabuś", 1923, szybowiec.
Jach "Bimbuś", 1925, szybowiec.

Źródło:

[1] Glass A. ”Polskie konstrukcje lotnicze do 1939”. Tom 1. Wydawnictwo STRATUS. Sandomierz 2004.
[2] Chwałczyk T. ”Franciszek Jach”. Lotnictwo z szachownicą nr 6.
blog comments powered by Disqus