Sułkowski Stefan

Stefan Sułkowski. Zdjęcie legitymacyjne z lat 1950-tych. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).

"Jedyne głupie pytania to te , których się nie zadaje."
Paul Mac Cready

Stefan Sułkowski urodził się w 1910 r. Od 1918 r. mieszkał  w Limanowej, gdzie ojciec został szefem komisji skarbowej przy miejscowej rafinerii nafty. Po skończeniu seminarium nauczycielskiego w latach 1930-tych pracuje w wiejskiej szkole w pow. limanowskim i jak każdy wówczas młody człowiek fascynuje się lotnictwem. Nie tylko, bo grał też na skrzypcach (nawet w orkiestrze), nieźle malował, a z ówczesnej pensji nauczycielskiej nietrudno było sprawić sobie motocykl. Potem przyszła wojna i ”życie na niby”  w zagubionej w górach wiosce. Beznadziejność. Ale ( pisze w pamiętniku ) …

”… w grudniu 1940 roku ogarnęła mnie siła  ( … ) kreślenia rysunków ( … ) latającego człowieka.

Powodem była sprzeczka z bratem Kazkiem (…)  Brat przed wrześniem 1939 r  w miarę wolnego czasu konstruował - szybowce, skrzydełka ruchome, elektrownie wiatrowe itp. urządzenia. Potem ruszył na wojnę; w 1940 r we Francji dostał się do niewoli niemieckiej.

Pozostawione przez niego konstrukcje zaabsorbowały Niemców kwaterujących w naszym domu i nawet ich część skonfiskowali, ale mnie się one nie podobały. W korespondencji z bratem ( bo o czym można było pisać ”przez druty” oflagu ? ) dochodziło do ostrych dyskusji na temat możliwości lotu człowieka z pomocą mięśni własnych. W rezultacie postanowiłem udowodnić swoje racje poprzez budowę roweru latającego …”

Skupia się na obserwacji i analizie lotu ptaków. Eksperymenty z ptasimi piórami czy ich powiększonymi kopiami utwierdzają  kierunek  działania-  trzeba odejść od stereotypów aerodynamiki płatowca.

W 1945 r podejmuje pracę w Limanowej i na szeroką już skalę eksperymentuje z modelami latającymi (powstało ich kilkadziesiąt), niektóre z nich były olbrzymie, na pewno przekraczały 3 metry rozpiętości. Lotnictwem musiał się też zajmować i w inny sposób, bo zachowała się korespondencja, jaką do 1948 r. prowadził z krakowskim Zarządem Ligi Lotniczej jako przewodniczący koła L L. Od połowy lat 1950-tych prace doświadczalne prowadzi już tylko w pracowni. Modyfikowane modele poddawane są próbom na przemyślnych karuzelach, w nadmuchu wentylatorów, z użyciem wag laboratoryjnych i dynamometrów. Modele modyfikowanych mięśniolotów  (o wiele liczniejsze niż w zachowanych rysunkach) wykonywane są teraz prostszym sposobem- szkielet ze stalowego drutu  obciągnięty papierem japońskim lub pergaminem- taki aparat nie poleci, ale do wymienionych doświadczeń wystarcza.

Tu warto zaznaczyć, że były to czasy, w których zdobycie wszelkich materiałów technicznych wymagało karkołomnych działań, najczęściej na granicy prawa. Stosowało się powszechnie różne zastępcze namiastki, bo metale kolorowe, a nawet zwykłe stalowe rurki czy blacha legalnie nie były do zdobycia. Blachę do ”majsterkowania” zyskiwało się z puszek po konserwach; trzeba przyznać była bardziej ”pancerna” od dzisiejszej.

Z takiej więc blachy powstają ”asymetryczne”, oparte na budowie ptasiej lotki śmigła, oczywiście te mniejsze, bo duże trzeba już wykonywać z blachy grubszej lub wyginanej odpowiednio i czymś utwardzanej tektury. Sprawność- nie mówię tu o wytrzymałości- wykazują lepszą od tradycyjnych. Mam kilka takich mniejszych i stosuję w wentylatorach stołowych, bo dmuchają  o wiele silniej od wirników oryginalnych.

Wróćmy do projektowanych mięśniolotów. Obserwacja gołębi z bliska  unaocznia rolę ogona przy starcie i lądowaniu, czyli przy małych prędkościach. Pióra  ogona przyjmują wtedy kształt kopulasty i stają się istotnym, może zasadniczym, elementem siły nośnej. I taki kształt statecznika pojawia się w kolejno projektowanych konstrukcjach, ewoluujących w stronę powiększania owego kopulastego ogona i pomniejszania ruchomych skrzydeł. W efekcie ostatecznym  pełną rolę nośnika przejmowała owa kopuła, a niewielkie skrzydła przejęły wyłącznie funkcję napędową.

Przy dostępnym, własnego pomysłu oprzyrządowaniu osobno badane były właściwości kopuły nośnej, osobno sprawność skrzydeł- pędników. Istniejące możliwości nie pozwalały na budowę całościowego  ”pracującego” modelu, cóż dopiero normalnej wielkości roweru latającego. Niemniej konstruktor był przekonany, że znalazł się ”na właściwej ścieżce”  lotu Dedala.  I już nie on sam, ale ktoś inny pokona przestrzeń powietrzną siłą mięśni własnych.

Bo jest to możliwe!

W II połowie lat 1960-tych Stefan Sułkowski przeprowadził się do zakupionego w bloku spółdzielczym mieszkania i wówczas zakończył prace nad rowerem latającym. Przynajmniej żadnych modeli latających już nie wykonywał.

Nie zazdrościł, a cieszył się, gdy w 1977 r. genialny Mac Cready uzyskał długo oczekującą nagrodę Kramera ( 50 000 funtów ) za przelot mięśniolotem po trasie półmilowej ósemki. Mięśniolotem napędzanym śmigłem, ale wolnoobrotowym o takiej bardziej ”ptasiej konstrukcji”.

Niestety, Stefan Sułkowski dał się opanować obsesji skonstruowania  perpetuum mobile. Oczywiście perpetuum nie powstało, bo powstać nie mogło, a mięśniolot... a któż  tam wie, co w PRL- u  być ostatecznie mogło?

Stefan Sułkowski zmarł nagle na ulicy w 1979 r. Pozostawił kilkanaście stukartkowych brulionów zapełnionych rysunkami i opisami. Zbudowane konstrukcje doświadczalne skasował wcześniej. Nie zachowały się (nie były wykonane ?) żadne ich zdjęcia.

Do dzisiejszego dnia zachowało się kilkanaście stukartkowych brulionów zapisanych kaligraficznym pismem i bogato ilustrowanych odręcznymi rysunkami. Stefan Sułkowski, mając niejakie zdolności plastyczne, odręcznie ilustrował okładki brulionów, stosując przy okazji różne "logo" swych prac nad mięśniolotem. Na szczególną uwagę zasługuje "pomnik ptaka". była to próba graficznego wyrażenia zakończonego etapu dokonań. Na uwagę zasługuje fakt, że ów ptak, to nie wielkoskrzydły żuraw czy orzeł, a zwykły wróblowaty pospolitak. Niezgrabny, może nieproporcjonalny, a lata. Jak trzmiel, który wg zasad aerodynamiki latać nie ma szans- jednak lata. Również człowiek nie poleciał mięśniolotem siłą swoich mięśni lecz siłą swego umysłu.

Autor: Zbigniew Sułkowski.

Galeria

  • Na motocyklu "Perkun"- druga połowa lat 1930-tych. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Stefan Sułkowski przy śmigło-wiatraku. Jego połówki wzorowane są na kształcie skrzydła mięśniolotu. Lata 1940-ste. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Blaszane śmigiełko do wentylatora. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Śmigiełko do płoszenia kretów w ogrodzie. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Notatki z obserwacji ptaków. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Notatki z obserwacji ptaków. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Szkic steru roweru latającego. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Projekty śmigieł różnych kształtów, wzorowane na ptasich lotkach. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Jedna z wersji roweru latającego. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Wersja roweru latającego napedzanego śmigłem. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Wersja roweru latającego napedzanego za pomocą skrzydeł- pędników. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Inna wersja roweru latającego napedzanego za pomocą skrzydeł- pędników. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).
  • Pomnik ptaka. (Źródło: archiwum Zbigniew Sułkowski).

Źródło:

[1] Informacje uzyskane od Zbigniewa Sułkowskiego. Stowarzyszenie Lotnictwa Eksperymentalnego EAA 991

blog comments powered by Disqus